Na własność
dałeś mi garnitur
nie sprawdziłeś myśli
nie śledziłeś kroków
skrzętnie je ukryłem
w mroku półprawd i patosu
mimochodem wpuściłeś mnie
do oczu do uszu do ust
potem był już krok do myśli
nazbierałem wyznawców
nabrałem siły
podzieliłem rodziny
roztrąciłem przyjaciół
a przyjemną jałmużną
wsączyłem w ciebie
bezpieczną bezczynność
i nie ruszyłeś się już
gdy wydarłem berło
tak właśnie zdobyłem cię
na własność
Źródło:
Paweł Nieczuja-Ostrowski, Zakażenie, Wyd. Zajder.pl, Gdańsk 2019.