W ostatnich miesiącach wielokrotnie natrafiałem na nazwisko Małgorzaty Lebdy, a to w dużej mierze za sprawą jej zapowiadanej wizyty w Sopocie i spotkania z poetką.
Możemy o niej przeczytać, że pochodzi z Nowego Sącza i urodziła się w 1985 roku, że jest poetką, prozaiczką, fotograficzką, doktorką nauk humanistycznych, a także laureatką Nagrody Literackiej Gdyni, Nagrody im. Wiesławy Szymborskiej, Nagrody Kościelskich i Nagrody Odkrycia Empiku. I już samo to powinno wystarczyć, by zainteresować się bliżej twórczością Lebdy.
Więc, gdy tylko ujrzałem w pobliskiej bibliotece jej najnowszą książkę, czy raczej tomik, Dynaj. Chyłe pola, musiałem pożyczyć. I już tego samego dnia trafił on na numer jeden listy „koniecznie do kupienia”.
Dunaj. Chyłe pola od pierwszego wersu porywa, unosi, niesie, przez krajobrazy i emocje, i jednocześnie zanurza w życiodajnej przyrodzie i najtrudniejszych doświadczeniach człowieka. Język jest piękny, pełen znaczeń i temperatury.
Polecam bezwględnie! Na potwierdzenie, poniżej fragment tomiku.
35
I ponownie chcę zamieszkać w świetle sierpnia.
Mieć w sobie sprzeczne: opór i dryf. Pracować
z tym. Uspokajać ręce w ziemi, ziemią.
Małgorzata Lebda, Dunaj. Chyłe pola, Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2025, s. 41.
