Tak bywa, że człowieka zaprzątają bieżące wydarzenia i nie zawsze jest czas je odnotować, a co dopiero wziąć w nich udział. Zdarzyło się tak właśnie z finałem IX Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Bez-KRESY”, organizowanego przez Miejską Bibliotekę Publiczną w Cieszanowie.
Odbył się on 30 maja 2026 roku w Czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej w Cieszanowie, odległej od mojego miejsca zamieszkania, niestety aż o 700 km. Weekendowe połączenia również nie sprzyjały podróży, a do tego nakładały się na nią rodzinne wydarzenia. Bardzo mi z tego powodu przykro, zwłaszcza, że moje wiersze zostały wyróżnione wyróżnienie w ramach konkursu.
Jury tegorocznego konkursu stanowili: Dorota Ryst – przewodnicząca, Przemysław Owczarek, Sławomir Płatek, Urszula Kopeć-Zaborniak. Na konkurs nadesłano 108 zestawów wierszy.
W kategorii ogólnej przyznano: I Nagroda – Aleksandra Dybowska (Pruszków), II Nagroda Piotr Michalak (Warszawa) oraz Wojciech Bober (Wodzisław Śląski); 4 równorzędne wyróżeniania: Agnieszka Mohylowska (Kaźmierz), Sylwia Kanicka (Rudniki), Alicja Dydyna (Wrocław), Luiza Wilczyńska (Łódź).
Za utwory o tematyce polskich Kresów i pogranicza wschodniego, przyznano nagrodę specjalną: Maria Kocot (Bytom) oraz 3 równorzędne wyróżnienia „Kresy”: Jadwiga Włudarczyk (Nowy Wiśnicz), Anna Krupa (Legnica), Paweł Nieczuja-Ostrowski (Sopot).
Ponadto wyróżenia drukiem otrzymali: Joanna Hetman-Krajewska, Wioletta Jaworska, Szymon Florczyk, Jakub Wasilewski, Adam Makowiecki, Dawid Kalinowski, Malwina Krawczyk, Tatiana Shuiskaia, Natalia Zembrowska, Kamil Reńda, Agata Nowak, Aleksandra Karolina Seń, Aleksander Gała, Adam Chmielnicki, Agnieszka Maj oraz Dominik Sobol.
Poniżej zamieszczam wyróżnione wiersze:
Siewcy nocy
Ciała pokryły pola szronem
czarnoziemy skuł lód ostrzałów
horyzont zalesiły dymy
i mgły wyszarpywanych oddechów
na grudach słychać stukot butów
podkutych stalowymi gwoździami
fabryki tłoczą ich tyle
że starczy na przebicie rąk i stóp
kilku narodów
najgłębiej wchodzą
w umysł i serce
i brat
nie poznaje brata
Ciemny warkocz Czeremeszu
Rypsyma zakwitła
nad cienistym brzegiem Czeremoszu
tego samego co każdego lata
plótł jej warkocz dzikim nurtem
co uwodził wonne ogrody
wdzięcznych córek Owidiusza
co roznosił zwykłe wołanie
ari ari dun achczik
gandżabur ker ker
niczym zaklęcia
I kiedy nurt brał jej ciało
było jak biały pąk
ścięty rdzawym ostrzem sąsiadów
ciśnięty w koryto rzeki
nad ciernistym brzegiem Czeremeszu
Rypsyma przepadła
i cały świat

